Słupy pocztowe, czyli tzw. kamienie milowe

15.05

Słupy pocztowe, czyli tzw. kamienie milowe

Prawdopodobnie niewielu mieszkańców Gdyni wie, że w naszym mieście zachowały się dwa słupy kamienne odmierzające odległość i czas przejazdu wozów pocztowych, pochodzące jeszcze z czasów pruskich. Słupy pocztowe w Polsce pojawiły się już na początku XVIII w. Na Pomorzu, zaraz po zagarnięciu tych ziem przez Prusy, obwieszczeniem Królewskiej Pruskiej Generalnej Poczty z października 1772 r., poinformowano mieszkańców o uruchomieniu sieci i urządzeń pocztowych w Prusach Zachodnich oraz o zakresie usług, jakie będzie świadczyć poczta pruska. Wtedy też prawdopodobnie pojawiły się pierwsze tzw. kamienie milowe. W zależności od kształtu i wysokości odmierzały one odcinki milowe , co oznaczało 2 godz. jazdy; pół i ćwierćmilowe, czyli odpowiednio – 1 oraz ½ godz.
Zachowane w Gdyni XIX-wieczne słupy mają kształt ostrosłupa o podstawie kwadratowej, a wykonane są z granitu. Jeden z nich znajduje się na Wzgórzu św. Maksymiliana, w pobliżu kapliczki św. Jana Nepomucena, przy nasypie kolejowym. Jego wysokość wynosi 141 cm.

Fot. Monika Zakroczymska

Drugi „gdyński” słup pocztowy postawiony jest przy ul. Chylońskiej pomiędzy posesjami nr 177 a 191. Jest wyższy od poprzedniego. Jego wysokość wynosi ok. 172 cm. Dodatkowy cokół, na którym stoi słup, jest prawdopodobnie znacznie młodszy od samego obiektu. Prostokątny ślad na słupie świadczy, że mogła na nim znajdować się jakaś tablica.
Różnica w wysokości obu kamieni, może świadczyć o ich różnym znaczeniu. Wyższy może być kamieniem milowym, a niższy pół lub ćwierćmilowym. Może też być to efekt wkopywania kamieni po ich wcześniejszym usunięciu podczas remontu ulic.

Fot. Monika Zakroczymska

Na mapie z 1925 r. zaznaczone są skrótem Kam. dwa słupy osadzone w niewielkiej odległości od siebie. Ta częstotliwość wskazywać może, że są to kamienie ćwierćmilowe? Mila w Prusach wynosiła ok. 7,5 km, więc odległość między zachowanymi do dziś obiektami wskazuje raczej, że są to kamienie milowe. Oczywiście ilość kamieni na tym odcinku mogła być większa.

Mapa fragmentu Gdyni ,ok. 1925, sygn. MMG/HM/I/431

Oba prezentowane kamienie stoją przy starej trasie z Gdańska do Wejherowa, przy której w XIX w. powstały stacje dla konnej i wozowej poczty. Na terenie dzisiejszej Gdyni takie punkty znajdowały się w Małym Kacku (dziś Orłowo) przy dawnej Szosie Gdańskiej, na Grabówku przy karczmie w okolicy dzisiejszej ul. Grabowo, w Chyloni przy oberży Thymiana na ul. Chylońskiej 25.
Otwarcie linii kolejowej Słupsk – Gdańsk i likwidacja w związku z tym poczt konnych, były powodem zamknięcia 1 września 1870 r. ekspedycji pocztowej Kack i podziału – z tym samym dniem – obwodu doręczeń między ekspedycje pocztowe Sopot i Chylonia. Ekspedycję pocztową Kielau (Chylonia) umieszczono na dworcu kolejowym w Chyloni, odległym o 2 km od wsi. Obsługiwała wówczas 462 budynki mieszkalne, 975 gospodarstw domowych i 5018 mieszkańców. 1 maja 1877 r. ekspedycja pocztowa Chylonia została przemianowana na urząd pocztowo – telegraficzny III klasy z 1 okienkiem pocztowym dla obsługi klientów, 1 aparatem telegraficznym dostępny dla ludności, 5 skrzynkami pocztowymi, z tego 1 w Chyloni i 4 w terenie.

1 lipca 1872 r. uruchomiono agencję pocztową Klein Katz (Mały Kack) z siedzibą na dworcu kolejowym Mały Kack (dziś Orłowo) przy obecnej ul. Lotników 1245a. Prowadził ją miejscowy nauczyciel. Obsługiwała rewir z 877 mieszkańcami, 83 budynkami i 152 gospodarstwami domowymi. Kilka lat później poczta dysponowała 2 skrzynkami, w tym 1 w terenie.

Agencja pocztowa Gdingen (Gdynia) została uruchomiona dopiero 21.08.1882 r. i miała połączenie z urzędem pocztowym Chylonia. Mieściła się ona w budynku szkoły powstałej w 1836r. położonej przy ul. Starowiejskiej 50. W czerwcu 1884r. agencja pocztowa Gdynia uzyskała połączenie z siecią telefoniczną i rozmównicę telefoniczną dla ludności.
Wraz z obsługą poczty przez kolej, likwidacji uległa poczta wozowa i konna. Słupy milowe stały się jedynie zabytkowymi obiektami, których pozostałości nie zawsze dostrzegamy w codziennym pośpiechu.

Tekst: Barbara Mikołajczuk