„Zaginione Światło” – Latarka kolejowa ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni

11.03

„Zaginione Światło” – Latarka kolejowa ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni

Latarki od wieków oświetlały nam drogi, pomieszczenia, jak i pomagały w kierowaniu ruchem drogowym. Na przestrzeni lat zmieniał się ich wygląd oraz zastosowane technologie. Różniły się od siebie wielkością – od małych, stawianych na stołach, po wielkogabarytowe lampy uliczne – oraz źródłem zasilania. Były używane w gospodarstwie, przemyśle czy też kolejnictwie.

W drugiej połowie XIX wieku niemiecki fizyk Friedrich Wöhler odkrył węglik wapnia – karbid. Zauważył, że podczas połączenia wody z karbidem, w wyniku reakcji chemicznej, wydziela się gaz palny – acetylen. Od tego czasu zaczęto konstruować acetylenowe lampy, czyli tzw. karbidówki, które miały za zadanie poprawić warunki pracy górników czy kolejarzy. Największą popularność zyskały przenośne latarki karbidowe. Jedną z nich przekazano do naszych zbiorów w 2011 roku. Jest to niemiecka latarka kolejowa z czasów II wojny światowej, którą znaleziono na terenie naszego miasta. Takie przedmioty, jak ta latarka, mogły być świadkiem niezwykłych historii.

Obiekt został wykonany z bakelitu. Istotną zaletą tego tworzywa jest niepalność i nierozpuszczalność. Do jego odkrycia przyczynił się, na początku XX wieku, belgijski przemysłowiec Leo Hendrik Beakeland. Bakelit często wykorzystywano do konstrukcji lamp karbidowych, służył też jako materiał izolacyjny w przemyśle elektrotechnicznym.

Obudowa latarki, o gładkiej fakturze, ma liczne wzory – można zauważyć różnego rodzaju kształty przypominające np. linie papilarne. Obiekt składa się z dwóch części – cylindrycznej podstawy i korpusu w formie sześcianu. Podstawę latarki przeznaczono na zbiornik karbidu. W obiekcie uwzględniono trzy otwory w ściankach, w których umieszczono przeszklenia. Szybka znajdująca się z przodu latarki jest czerwona, natomiast dwie pozostałe, boczne, są przezroczyste. Przednia ścianka jest ruchoma, otwierana, umocowana na zawiasach. Do przenoszenia latarki służył ruchomy uchwyt zamocowany w górnej części latarki. Palnik wewnątrz urządzenia opatrzony był lustrzanym reflektorem rozpraszającym światło.

Można spostrzec, że na tylnej ściance latarki, na aluminiowym uchwycie, został wybity orzeł III Rzeszy wraz z sygnaturą „WaA 14 F”. Co ciekawe, Niemcy podczas II wojny światowej nie posługiwali się pełnymi nazwami producentów, ponieważ chcieli ochronić zakłady przemysłowe, które produkowały sprzęt wojenny – objęte były tajemnicą państwową.

Latarka kolejowa nie tylko oświetlała drogi i wagony kolejowe, służyła też do kierowania ruchem drogowym. W książce Przepisy Ruchu (FV), wydanej przez Dyrekcję Kolei Rzeszy w 1943 roku, pisano: „Wysłani pracownicy, którzy gdy jest ciemno i przy nieprzejrzystym powietrzu, mają ze sobą latarkę ręczną z czerwonym światłem, podają zbliżającemu się pociągowi sygnały <<Stój>> (…)”.

Możliwe, że nasz eksponat nosi historię człowieka, część jego losu, który nie jest nam znany. Być może należał on do nastawniczego stacji, który codziennie wykonywał swoją pracę. Niewątpliwie latarka kolejowa przypomina nam o czasie, który już nie wróci. Pamiętajmy, by chronić obiekty, które są, może jedynym, świadkiem historii. Odnajdźmy w nich zaginione światło.

Joanna Mróz

MMG/HM/III/2713, Latarka kolejowa, znaleziona na terenie Gdyni, 1939-1945, zbiory MMG. Fot. Leszek Żurek